Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Słucham w kółko tego samego...

Jestem lawendową królową dili dili Marillion :)
Kochana redakcjo słucham w kółko tego samego, czytam zakończenia w książkach, nie lubię niespodzianek czy to pracoholizm?
Cóż droga czytelniczko, to nie jest pracoholizm, to całkiem normalne. Też tak robię, a tytanką pracy mnie nie nazwiesz ;) Cóż taka prawda, lubię znać zakończenia, bo tak jakoś milej i stresu mniej ;) Wiem, ze psuję sobie w ten sposób zabawę. Jednak co to za zabawa, jak musze się denerwować? A jak jest u mnie w końcu z tym słuchaniem tego samego? Nie jest to do końca prawda, bo gdyby tak było to nie jarała bym się stroną stereomood i nie kolekcjonowała wręcz muzyki stamtąd. Fakt faktem, że jak coś mi się w głowie zagnieździ to tłukę ten motyw ciągle. Z muzyką jest jak z niektórymi znajomymi, na początku chce się z nimi widywać codziennie, potem raz w tygodniu, potem wysłać na wieczne wakacje do Chin, a po długiej przerwie miło ich spotkać i nawet przekręcanie jakiegoś słowa czy mówienie "wziąść" nie irytuje. Osobiście mówię po "polskiemu", nie po polsku, ale jak zawsze jak ktoś coś robi źle to widzi, a raczej słyszy to wszędzie, ale nie u siebie.
Dili dili będzie dobrze :)
Zatem co z tymi piosenkami? No tłukę czasem aż za bardzo, znajduję nowe dźwięki ot takie zdziwaczenie. W sumie odgradzam się tak czasem od świata, ostatnio zainwestowałam w kartę pamięci do telefonu, ponieważ mur musi być gruby i składać się z wielu muzycznych cegieł. Chyba każdy tak lubi iść ulicą i mieć do tego jakiś rytm. W końcu życie składa się z dźwięków.
Niektóre z nich bardzo lubimy, inne mniej. Choć niezbadane jest co się komuś spodoba. Kiedyś zamęczałam swoje koleżanki swoją pasją stukania we wszystko wokół, szczególnie w sprzęt laboratoryjny. Na uświadomienie mi  jak bardzo jest to wkurzające wstawiły mi filmik w którym laboranci tworzą dubstep Chemistry Dubstep . Dziś idąc ulica słyszałam jak z jednego z domów dochodziły dźwięki chyba muzyki (?), która brzmiała jak rasowe urządzenia laboratoryjne. Ludzie tego słuchają?!  Współczuję im nocy spędzonej na imprezie z czymś takim, ale ja się nie znam.

Z czego buduję mur ostatnimi czasy? :)

To nie są wszystkie cegły, a mur bywa przebijany, bo ktoś coś chce i trzeba zdjąć słuchawkę i awwww po spokoju. Piosenki na mp3, a muzyka grana na siłowni (tak chadzam wreszcie) to całkiem inna sprawa. Osobiście liczę sobie czas na maszynach piosenkami. Jak np. poleci Example to od razu automotywacja pod tytułem "No dobiegniesz jeszcze 3 minutki, przecież lubisz go" i od razu łatwiej wytrzymać. Taka głupota, ale zawsze jakoś 20 minut biegu zleci, czy raczej pobiegnie szybciej ;)Zazwyczaj  nie myślę o wysiłku, czy o tym, że coś mnie boli, tylko wsłuchuję się w rytm i czasem łapię się na tym, że kołyszę się do rytmu.
Wtajemniczeni, którzy odwiedzają mojego instagrama (klik w zakładce na górze) zapewne ogarnęli moje zdjęcie na którym dumnie pokazują swój karnet open gym student. :P Z siłowni wyniosłam dwa hity, oprócz Example i jego singla Kids again, który hipstersko znałam już wcześniej. W momencie jak doszła moja zamówiona płyta za słynne 9,90 w PL go jakoś odkryto :) Czasem warto poczekać na obniżki :) Początkowa cena 39zł była mało przystępna jak dla mnie, ale jak zobaczyłam hasło promocja 9,90 od razu kliknęłam zamawiaj  i tak oto śpiewam "Evolution of man" w czasie drogi do Kupca na ową siłownię :)
Taki powiew wakacji i lata na które chudnę, a które spędzę na praktykach :) Póki co biegnę bez kierunkowo na bieżni i liczę na to, że dobiegnę do celu :)
Gust mam nader różnorodny, w miedzy czasie zdarzyło mi się być na koncercie Farben Lehre i The Analogs. Nawet nabyłam koszulkę i kostkę do gitary.
Nawet nie zorientowałam się jak dwóch kolesi mnie podniosło i rzuciło "na tłum" i poniosła mnie fala prawie pod scenę. Wrażenia nie zapomniane :) Na pamiątkę mam także fotkę z wokalistą Farben Lehre. Koncert odbył się w Słowianinie legendarne miejsce w Szczecinie. Nigdy wcześniej jakoś nie było okazji bym się tam pojawiła. Całkiem spoko klimat, trochę PRL. Duża scena, dużo miejsca do pogowania, znaczy tańczenia:) Na koncert zarobiłam sobie na Stacji Koszulka :)
Razem z Martyną złapałyśmy wokalistę tak, że nam nie uciekł ;)

Gdy "przymieram" na blogu można śledzić moje życie "bez ostrzeżeń" na instagramie (link w zakładce), a od dwóch dni ćwierkam na Twiterze https://twitter.com/Emily_kimi :)


wtorek, 11 marca 2014

Stan wyraźnego nieogarniania

Stworzyłam właśnie taką nową jednostkę chorobową. Niestety jestem chora, nawet królowej się zdarza. Nie słyszę na jedno ucho i jest to  moja mikrotragedia w tej chwili, bo nawet Green Day jakoś mi dziwnie trzeszczy. Niby fajnie grunge i te klimaty, ale ja chyba wolę pozostać w swojej bajce. Utknęłam w niej jakieś 21 lat temu i wolę w niej pozostać ze zdrowym uchem :) Co można robić w czasie chorowania? Osobiście wreszcie zrobiłam krok na przód i założyłam swoją "firmę" na facebooku. https://www.facebook.com/stacja.koszulka  Sprzedaję ręcznie malowane koszulki, puszki, a z czasem chce też inne tekstylia. W tej chwili pracuje nad jednym projektem. Co prawda mam już jeden fan page, ale ten jest tylko dla tej działalności.

Nie mam na zdjęciach wszystkich koszulek, które w życiu pomalowałam, ale chociaż część. Jak można się domyśleć najlepiej lubię tą z Bellą. Nie mam tuneli, a ni tatuaży, ale jakoś się z nią identyfikuję. Poza tym Bella była najlepiej "ogarniętą" księżniczką Disneya, bo owszem spekulanci uważają, że poleciała na kasę, ale jakoś wątpię by wczytali się oni głębiej w opowieść i zauważyli, że Kopciuszkiem jeżeli chodzi o finanse to  ona nie była ;) Poza tym bestia nie zostaje ukarany bez przyczyny i nie jest on starym facetem, bo róża ma kwitnąć do dnia jego 21 urodzin. Mam 21 lat jestem stara? Teraz jak patrzę na fotosy z filmu gdzie nie ma tatuaży to aż jakoś tak jak nie ta Bella ;) W tej chwili zastanawiam sie nad "uwspółcześnieniem" Mulan lub mojej ulubionej Calineczki, która tak samo jak Anastazja nie była nigdy animacją Disneya, a szkoda. 
Co jeszcze można robić chorując? Poczytałam sobie o PCR i sekwencjonowaniu w rytm mojej ostatnio ukochanej playlisty, która zawiera prawie 140 smutnych piosenek i co najważniejsze nie tandetnych.
W stanie nieogaru mozna też oglądać seriale, ale ja uznaje na taki stan tylko dwa i to wcale nie kultowe "Labirynt" serial o pracownikach laboratorium :D oraz "Magda M". Oba polskie nie kultowe, ale dla mnie numery jeden.
Poza tym można zacząć się zastanawiać nad prezentacją  na zajęcia, tylko czemu temat taki dziwaczny, ale cóż "We can do it!"
Magda M :)  
Bohaterka, która chyba wiecznie chodziła ubrana w groszki. Miny jej kota sa czasem lepsze niż komentarze :)
W labiryncie
Serial chyba z wieczną zimą? Laboratorium, które nie istnieje na prawdę ;(A tak teraz wygląda Paweł Hanisz młody pracownik laboratorium w Warszawie https://www.youtube.com/watch?v=tuB7a-Xs3eA

Parę smutów z mojej nowej ulubionej playlisty




środa, 5 marca 2014

Mashup czyli piosenka dla zapracowanych

Dziś korzystając z okazji, że "siedzę na tyłku" i leczę swoje chore ucho, postanowiłam przedstawić kilka rzeczy, które mnie zafiksowały ostatnio :)

Po pierwsze Mashup, mashup! Zazwyczaj nie mogę się zdecydować na słuchanie jednej piosenki. Uwielbiam wszelkiej maści remiksy i tak trafiłam na stronę http://www.mashuptown.com/. Czym jest mashup? To specyficzne połączenie jednego lub kilku utworów tak by powstał jeden nowy i unikatowy. Jest ich 5 rodzajów. W zalezności od tego z czego sie składają. Dzięki stronie wyżej wymienionej mam już kilka swoich ukochanych miksów :)

1. Pokochałam nie tylko ja, ale tez mój ojciec. To taka wielka historia rocka w jednym miksie :) Przy okazji stwierdzam, że rock można otagować wieloma fajnymi rzeczami i to za co go uwielbiam to fakt dawania energetycznego kopa zawsze i o każdej porze. Plus pomaga mi na moja głuchotę:P
 2. Genialne połączenie piosenki zagrzewającej do walki z najostrzejszą piosenką o rozstaniu. Każde dziecko mieszkające w Zielonej Górze zna piosenkę o tygrysie z żużla :)
3. Dziwne i poryte, jak dla mnie Morrison  to przystojniak na wiecznej fazie, a Blondie to tez jedna wielka faza. 

Kolejne co polubiłam to strona, która odpowiada moim wymaganiom muzycznym, ponieważ wyszukuje to co w danej chwili najbardziej chciała bym nie tylko posłuchać jak i poczuć. Jest to http://www.stereomood.com/. Wystarczy wpisać frazę I feel... np. bad, in love, emo i wyskakuje nam propozycja playlisty złożonej z utworów otagowanych takim właśnie stanem. Wbijając "in love" (nawet mi się zdarza) wyskoczył m i genialny utwór, który pozwolił mi odkryć bardzo fajny zespół i stworzył tło muzyczne do jednej z moich prac.
   "And maybe tomorrow we'll embrace this chance
Get on the train to shorten the distance, the distance
We'll shorten the distance
Distance, the distance"

Wpisując energy znalazłam zaś to :
 Wpisując "sick" zaś taką dziwność :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Pocztówki z lepszego świata part III

Po raz kolejny wysyłam pocztówki w świat z sentencjami. Na zakończenie burzliwego roku 2013.



 "Can't you hear me calling your name, girl?
I'm standing, standing in the red, red rain"

The White Stripes - Red Rain 











"Walking on a dream
How can I explain
Talking to myself
Will I see again"


Empire Of The Sun - Walking On A Dream  








 "Czy warto było szaleć tak - przez całe życie?
Czy warto było spalać się - jak ja?
Czy warto było kochać tak - aż do bólu?
Czy mogę odejść sobie już?"


O.N.A (Chylińska) - Kiedy powiem sobie dość  






 "I can’t do well when I think you’re gonna leave me, but I know I try
Are you gonna leave me now
Can’t you be believing now"


Empire Of The Sun - We Are The People  




"The saints are coming
The saints are coming

I say no matter how I try
I realize there’s no reply"



U2 (with Green Day) - The Saints Are Coming







"And now you're safe
Love again
To feel the rays
Love again
The sweet delays
Love again
And shoot the breeze"

IAMX - This Will Make You Love Again

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Święta tak po prostu

A teraz napiszę o świętach! Taka nowość proszę państwa, bo nikt jeszcze o nich nie napisał! Cóż cały grudzień siedziałam cicho na ten temat, ponieważ postanowiłam uchronić się przed świątecznym "przesytem". Pierniki i mandarynki w listopadzie, mikołajki 1 grudnia, a 24.12 już nic. Tak bywało czasami, żyjemy w skomercjalizowanym (mądre słowo) świecie i na wszystkim da się zrobić biznes, tylko ja jakoś nie robię ;)
 Co zatem z tymi świętami? Są jak najbardziej, nawet bawię się w udawanie dobrej gospodyni, osobiście lubię gotować, ale jakoś nie widze sensu by jako standardowa kobieta gotująca robić z siebie Magdę Gessler. Kolędy te tradycyjne chcę słyszeć dopiero w Wigilię, a "parakolędy" (pastorałki to co innego), które są jak paraleki, bo uśmierzają nam ból zimy jakoś, znosiłam pokornie cały czas. Prezenty kupiłam na ostatnią chwile, uwielbiam to robić, a przyjemności trzeba dozować.Jeżeli chodzi o konsumpcyjną część świąt, to paradoksalnie zgadzam sie z tekstem jednej takiej "parakolędy" :
"I don't want a lot for Christmas
There's just one thing I need
I don't care about the presents
Underneath the Christmas tree
I don't need to hang my stocking
There upon the fireplace
Santa Claus won't make me happy
With a toy on Christmas day"     

Mariah Carey chce na święta tylko jednej osoby, ale można też zamiast choinki i prezentów chcieć np. spokoju, szczęścia, radości. Takich wartości niematerialnych. W tym roku stwierdzam, że od samego jedzenia zabawniejsze jest przygotowywanie i cała ta zabawa wokół. Owszem ozdoby też są ważne i te wszystkie gadżety świąteczne, ale gdy tylko one są na pierwszym miejscu to takie święta można by zrobić równie dobrze w lipcu, więcej czasu, cieplej, taniej.
Prezenty to część świąt, którą uwielbiam. Nie koniecznie jak sama je dostaje, ale jak je daję;) Można także dostawać prezenty niematerialne (w tym momencie też mam skojarzenie z filmem Cztery gwiazdki, ale nie wyobrażam sobie aż tak ekscentrycznych podarków na święta ;P ). W tym roku życzę sobie i światu taki banałów jak:
prawdziwych przyjaciół 
prawdziwych uczuć i doznań
sukcesów tych małych i dużych
oraz spełnienia
Takim prezentem niematerialnym mogą być właśnie takie banalne życzenia, ale szczere ;)
A teraz tak oficjalnie z okazji Świat Bożego Narodzenia jednoosobowa redakcja emilykimi.blogspot.com pragnie podziękować czytelnikom i fanom z Facebooka za ich obecność i życzyć najwspanialszych, wesołych i radosnych świąt. Odporności na literówki, chęci do czytania i oglądania i siły do przełykania czasem moich ostrych opinii.
Wszystkiego Najlepszego i życia bez żadnych ostrzeżeń
 A na koniec playlista :P
Mariah Carey - All I Want For Christmas Is You
Slade - Merry Christmas Everybody
Michael Bublé & The Puppini Sisters - Jingle Bells
FRANK SINATRA - LET IT SNOW,LET IT SNOW,LET IT SNOW
Tylko wesołe, bo tych smutnych jest niestety dużo ;)
     

poniedziałek, 7 października 2013

Znowu w Szczecinie

nie bój sie jestem komputerem XD. Zdjęcie zrobione w jednym z pokoi :P
Trzeba było wrócić, bo od nieróbstwa człowiek się niszczy. Ostatnio stwierdziłam, że w sumie ja zawsze chciałam chyba mieszkać w Szczecinie i być szefem wszystkich szefów. Znowu masa pakowania i rzeczy i do akademika :) Stwierdzam, że nie zna życia kto nie mieszkał w akademiku, stancja to chyba nie to samo. W tym roku znowu wszystko od nowa, nowa lokatorka i nowe plany w postaci drugiego kierunku , właściwie studium weekendwoego. Nowy rok to tez nowe piosenki na mp3. Czas na nowe:) Jest błysk nadziei , bo w moim pokoju zamieszkał motyl i teraz siedzi na suficie nad moim łóżkiem, rusałka pawik , moja własna :) Nie wiem jak go nazwę :)



Jezeli ktoś sfilmuje jaką kolwiek historię z mojego zycia to musi być tło :)
"I made a pilgrimage to save this humans race
Yes I did
What I’m comprehending a race that long gone bye "
  Teledysk jest mi bliski, spi się dobrze przy tym w pociągu. Wręcz słychać na poczatku uderzanie kolbkami, albo ruchy wahadła magnetycznego, tekst jest dośc odległy jak dla mnie od teledysku, ale bardzo ją lubię.
Take a look around the world
You see such bad things happening
There are many good men
Ask yourself is he one of them
10 godzin tyle dobrego, ja tu słysze rytm jazdy pociagu i chyba tylko ja :)
znalazłam to na necie, nie wiem skad , gdzie jak, ale jest genialne, tez takie pociągowe . Ostatnio taka elektroniczna się zrobiłam :)
  Lubię to od gimnazjum kojarzy mi sie ze słówkiem z angielskiego, którego się ostatnio nauczyłam :P
What happens when you lose everything
you just start again
you start all over again
Na koniec powinno być coś z akordeonem, ale bo długiej podróży w wagonie, gdzie gość grał na akordeonie a lud spiewał może lepiej nie :) Zielona Góra- Szczecin polecam :)

niedziela, 1 września 2013

Igranie z ogniem

Nie lubię pierwszego września, a dokładniej uroczystości upamiętnienia wybuchu II Wojny Światowej. Tym razem w czasie wieczornych pokazów zrobiłam sobie kilka zdjęć do mojej serii "Postcards from Wonderland" tym razem specjalnych , bo nocnych . Bez statywu! Spontanicznie. 

"And now you're safe
Love again
To feel the rays
Love again
The sweet delays
Love again
And shoot the breeze"
http://www.youtube.com/IAMX - This Will Make You Love Again 












 "The sound of iron shots is stuck in my head,
The thunder of the drums dictates
The rhythm of the falls, the number of deads
The rising of the horns, ahead"
Woodkid - Iron









 "Well I, I just want to see the light
And I, I don't want to lose my sight
Well I, I just want to see the light
And I need to know what's worth the fight"
Green Day - See the Light










"It's a beautiful day, the sky falls
And you feel like it's a beautiful day
Don't let it, get away"
 U2 - Beautiful Day

















 " Say my name,
And every colour illuminates,
We are shining,
And we’ll never be afraid again."
http://www.youtube.com/watch?v=iC-_lVzdiFE






czwartek, 29 sierpnia 2013

Bez polityki?

Osobiście nie sympatyzuję ani z prawą, ani z lewą stroną, a partia środka jeszcze nie powstała. Jako osoba niepolityczna jak ognia unikam wszelkich komisji, posiedzeń i ogólnych wiadomości z przybytku zwanego sejmem. Jak na razie wydawało mi się, że w walce Emilia vs. Telepolityka to ja wygrywam. Bzdura! Przegrywam... Zawsze powtarzam sobie, przeczekam czas spotów, przeczekam wybory i będzie można normalnie pooglądać. Ucieszyłam sie nawet jak gdzieś wśród urywków przełączanych kanałów usłyszałam, że któraś tam partia ich nie chce. Niestety spoty są, dalej jestem raczona różnymi piosenkami, lodówkami, parami kupującymi dywan i hasłami o niczym. Znowu chce mi się śmiać jak widze taką słabą propagandę i atakowanie jednych przez drugich. Wybory mają swoje prawa, jednak ostatnio mam wrażenie,że w TV trwają one przez całe lata. Opozycja atakuje partię rządzącą, a partia rządząca opozycję oraz przekonuje nas wyborców byśmy ponownie na nich głosowali. Przełączam spoty i wiadomości przechodzę na seriale. Polskie seriale, albo bardziej amerykańskie od amerykanów, albo świętsze od Watykanu. Nie ważne, oglądamy. Znowu ona! Znowu polityka! Rodzinie V żyję się cudownie , bo w Polsce taki dobrobyt, rodzinie z innego kanału żyje się gorzej, bo mają syna geja, a tu jest nietolerancja. Na jednym kanale ludzie przeżywają sukcesy zawodowe i mają mieszkania jak z żurnali, na kolejnym na siłę są gorliwymi katolikami, wychowują dzieci w pokorze i każą im być skromnymi. Coś mi to znowu polityką trąca. Chyba jedyny obiektywny serial to kultowe „Trudne Sprawy". Idziemy dalej, kanał tematyczny, taki kobiecy np. o szminkach itd. Znowu ona! W programie o hitach popkultury motywy polityczne. Nie wiem już który kanał włączyć .TVP? Nie, bo to telewizja rządowa. TVN? Też nie, bo to ponoć tuba pewnej partii. Trwam? Nie, raczej podziękuję. To co ja mam oglądać!? Płacę abonament za radio i telewizję, nie za spoty partyjne.

Dołączam do tych 2,3% Polaków, którzy nie oglądają telewizji. Radio jaki to ostoja spokoju. Nie muszę patrzeć, wystarczy słuchać. Miła muzyka i... wiadomości polityczne! Przerzucam stację, posłucham sobie dobrej polskiej i niestety coraz częściej politycznej muzyki. Niestety zauważyłam przykry trend. Artysta X, który nagrywa słabe piosenki, albo od paru lat nie pokazuje się na scenie, ma bardzo dużo do powiedzenia w kwestiach politycznych. Nie polega to tylko i wyłącznie na np. napisaniu muzyki do spotu. Wypowiada sie zawsze jak rasowy polityk. Cóż to przykre czytać o tym jak osoba, którą kiedyś się szanowało dziś ustawia się w roli „ścierki do podłogi" w siedzibie jakiejś partii. Zazwyczaj taki artysta nie jest wciągany potem na listy wyborcze, on ma po prostu wykrzykiwać ze sceny hasełka polityczne. Teraz tylu artystów włącza się w kampanie, że chyba podziękuję za taką muzykę. Dla mnie artysta powinien być apolityczny, dlatego, że np. jest idolem dla wielu młodych ludzi i może im przez swoje politykowanie zaszczepić miłość do jakiegoś ugrupowania, a od tego chyba raczej są partyjne młodzieżówki. Cóż radio się sprzedało, pora na gazety ....

Może tutaj odpocznę od polityki, oby.. Siadamy do lektury. Wyrzucamy w każdej gazecie po głównej stronie, bo tam jest prawie zawsze polityka, no może w Fakcie zostawię, bo tam czasem piszą „takie mądre rzeczy" o zabójczych grzybach itp. Z gazet lokalnych wyrzucamy informacje o różnych sporach, bo tak naprawdę one są też sterowane politycznie. Zostaje zdrowie, uroda, nekrologi. Chwila nekrologi też wyrzucamy, bo może umarł ktoś, kto sympatyzował nie z tą partią co trzeba. Dalej ogłoszenia matrymonialne, ok zostają i sport... Co zrobić ze sportem? Polski sport to raczej polityka sportowa. Afera z kibicami – zagrywka polityczna. Żużel- tu też polityka. Resztki piłki nożnej, które czasem mają przebłyski- też polityczne. To o czym poczytam? Został mi taniec sportowy, brydż i szachy. To się naczytam strasznie. Nawet w czasopismach tematycznych jest ta znienawidzona przeze mnie polityka. Czasopisma muzyczne- muzyko politycy. Czasopisma dla kobiet- albo propaganda sukcesu, albo propagowanie wolnych związków, albo uczenie o tym, że bycie matką i żoną to najlepsza rzecz w świecie. Czym to trąca? Konserwatyzm czytaj prawica, wolne związki itp. czytaj lewica. Może w „Disney i ja" będzie coś dla mnie? A może Kubuś Puchatek już też nie słuszny jak Teletubisie?

Jest w telewizji, jest w radiu jest w gazetach, ona polityka. Już nigdzie się bez niej nie ruszę. Zawsze będzie ze mną. Zdominowała imprezy kulturalne, czas wolny, ubiór czego jeszcze chce? Podświadomie każdy z nas jest bombardowany krypto polityką. Głupi serial ma nawet znamiona polityczne. Cóż juz niedługo schowam się przed tym wszystkim w szkole. Na szczęście moja szkoła, chyba jako jedna z niewielu jest apolityczna. Na szczęście! Każdy przedmiot daje preteksty do rozmów o polityce. Religia – rozdział państwa i kościoła. Biologia- ochrona życia poczętego. Historia- powstanie warszawskie i solidarność. Język polski- literatura polityczna. Języki – stosunki miedzy narodowe. Współczuje moim kolegą i koleżanką ze szkół, gdzie nauczyciele to rasowi politycy, bo im zostaje chyba tylko stuprocentowo apolityczny WF. W Polsce nie da sie być apolitycznym, bo każdy Polak to świetny polityk, który przemawia na bardzo ważne tematy w domu na kanapie i musi go słuchać jego elektorat czyli rodzina.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Busker Bus!

A cóż to takiego? Festiwal, ale nietypowy, bo organizowany w kilku miastach, jednym z jego przystanków jest zielonogórski deptak. Jaki to festiwal? Nietypowy, bo poświęcony sztuce ulicznej, ale nie tej wizualnej tj. plakaty, vlepy, a tej teatralno- muzycznej. Idea zrodziła się w 1997 roku w głowie człowieka orkiestry Romualda Popłonyka.Festiwal trwa 2 tygodnie i odbywa się w kilku miastach to swoiste tournee. Mottem festiwalu jest wiersz noblisty Rabindranath Tagore- "Najwyższa cena". Na rynku rozstawione są przystanki do których mozemy sie udac w celu zobaczenia małych wystepów. Są to artyści wysokiej klasy, często można nabyć ich płyty.
 "Szukam, kto by mnie kupił!« wołałem,
idąc rankiem po brukowanym gościńcu."






 Jazzowo- swingowy zespół z Francji Oum Tcha . Można kupić ich płytę w czasie festiwalu ;)
"Ukazał się król z mieczem w dłoni,
jadący na wozie bojowym.
Wziął mnie za rękę i rzekł:
»Kupię cię za swoją potęgę«.
Ale potęga jego była niczym i odjechał na swoim rydwanie."

Przy scenie Les Dudes. Sztuk-mistrzowie z Kanady. Wysepują dość często na ulicach http://www.youtube.com/watch?v=gmfnDZ9eqgQ
żonglerka, rower i dużo śmiechu ;)
"W upalne południe drzwi domów były szczelnie pozamykane.
Szedłem krzywym zaułkiem.
Wyszedł starzec z workiem złota.
Zastanowił się i powiedział:
»Kupię cię za pieniądze«.
Zaczął jedną po drugiej odważać swoje monety,
ale ja pokazałem mu plecy. "



 Tego artystę kojarzę z odsłon tej imprezy Philip Fairweather z Anglii i jego nietypowy sposób śpiewania rodem ze starych filmów. http://www.youtube.com/watch?v=pb65R0jBFZ0
"Nadszedł wieczór.
Żywopłot wokół ogrodu obsypany był kwieciem.
Wyszła piękna dziewczyna i powiedziała:
»Kupię cię za jeden uśmiech«.
Uśmiech jej zblakł i roztopił się we łzach,
i samotna odeszła na powrót w ciemność."


 Duet duńsko- meksykanski ;) Tu wraz z innymi uczestnikami http://www.youtube.com/watch?v=7g6pUxxbDdU

Duet z Węgier Cirkuszka. Mają własną stronę i bloga http://www.cirkuszka.com/   
a tu można ich posłuchać https://soundcloud.com/cirkuszka
Sama dałam się wciagnąc w zabawę i mam zdjecia na pamiątkę ;) Zresztą nie tylko mnie wciągnięto ;)

Ten artysta przedstawiał znane przeboje w wersji akustycznej , wiele z nich kojarze np. z imprez w klubach ;)
np. to http://www.youtube.com/watch?v=yyDUC1LUXSU
Uwielbiam ta piosenkę i byłam pod wrażeniem wykonania ;) Aż miło było patrzeć na to jak przechodnie "gibają" się w rytm gitary

"Słońce miotało na piasku
i fale morskie załamywały się kapryśnie wzdłuż brzegu.
Dziecko siedziało bawiąc się muszelkami.
Podniosło głowę, jak gdyby mnie rozpoznało i rzekło:
»Kupię cię za nic«.

Więc dla zabawy ugodziłem się z dzieckiem i stałem się przez to wolnym człowiekiem."



Artysta uliczny to na pewno człowiek wolny, który grai tworzy to co sam chce. Mam taki zwyczaj , ze jak mijam artystów ulicznych to jestem potem "goła bosa", bo każdemu chce rzucić jakiś datek. tak samo jak bym miała mnóstwo pieniędzy kupiła bym płytę każdego, no ale cóż. Na szczęście na imprezę jest wstęp wolny i jest dość spontaniczna. Artysty ulicznego nie da się kupić i przyczepić do jednego miasta, bo cała zabawa w tym, ze podróżuje i dzieli się swoją twórczością z innymi. Artystami możemy się cieszyć w dniach 27 , 28.08 , po godzinie 22:00 przenoszą się do festiwalowego klubu czyli Piekarni Cichej Kobiety.


niedziela, 25 sierpnia 2013

Rock Nocą i TSA

Festiwal Rock Nocą powoli staje się jedną z wizytówek Zielonej Góry. Na początku większość osób kojarzyła tylko finał jako jako jednodniowy koncert na rynku. Wcześniej odbywały się eliminacje, które mgliście i mało kto kojarzył, a gwiazdy wieczoru jakoś nie przyciągały zbyt szerokiej publiczności mimo iż byli to między innymi Farben Lehre czy Jelonek. Z czasem stwierdzam, ze festiwal się rozwija, w tym roku wprowadzono symboliczną opłatę 5zł by podnieść poziom bezpieczeństwa na imprezie. Jakoś przez tą kwotę nie zubożałam.
Dzień wczesniej gwiazdą wieczoru było KSU, które posłucham ok, ale mnie nie porusza jakoś specjalnie. Na drugi dzień TSA. Ten zespół już bardziej przypada mi do gustu.
Marek Piekarczyk
Legenda hard rocka założona w 1979 roku. Z czym mi się kojarzy ten zespół ? Zawsze z nocą. Czemu? Nie tylko przez mroczny klimat, ale też dlatego, ze kiedyś w czasie nocy filmowej w szkole dostałam od kolegi tabulaturę z rozpisanym wstępem do ich piosenki "51", to zawsze jest hit wśród początkujących gitarzystów , bo jest dość efektowny i w miarę łatwy do pojęcia. Jak oceniam całość koncertu? Sama atmosfera czyli rynek zielonogórski, który niestety czasem wieje nudą , bo jest pusty w nocy, robi wrażenie do tego fakt, że jest to część większego festiwalu. Panowie nie są najmłodsi, bo to jeden z nielicznych zespołów, który gra do dziś w pełnym składzie. Nie mają młodej "maskotki" dla fanek, która ma odwrócić uwagę od piwnych brzuchów i dość słabej kondycji. Andrzej Nowak i Marek Piekarczyk sami zabawiają publiczność. Skaczą , biegają i ogarniają całą scenę.    
Andrzej Nowak face to face ;)
Udało mi się zająć miejsce przy samiuteńkiej scenie i pooglądać zarówno sprzęt jak i zarówno kondycję muzyków. Stałam na tyle blisko, że gdy Andrzej Nowak wystrzelił ze sceny i zaczął biegać przy barierkach mogłam go nawet potargać za czuprynę. Podobał mi się tekst wygłoszony przez Marka Piekarczyka przed zagraniem "Alien", że jest to piosenka dla fanów, bo bez nich nie było by zespołu i to dla nich warto grać. Ogółem cały koncert dało się wyczuć ,że to muzycy są dla nas publiczności i nie ma różnicy czy to koncert za 5zł, czy w Sali Kongresowej za 100zł. To godne pochwały, bo jeszcze nadal istnieje moda "gwiazdorzenia". Co niestety dalej jest bardzo modne.
Stefan Machel natchniony ;)
Podobało mi się także, to że sam zespół nawiązywał kontakt z publicznością  i panował nad nią chociażby zabraniając wrzucania ludzi za barierki na takich koncertach nauczeni doświadczeniami z Rap Gra możemy się domyśleć , że na tak dużym koncercie bardzo łatwo jest podburzać tłum. Sam koncert trwał dość długo , bo ponad półtorej godziny, czyli nie było zasady tani koncert = krótki koncert. Na bis, oczywiście zagrali "Trzy zapałki", bez tego koncertu by nie było ;) Uwielbiam stać przy scenie, bo w tedy nie tylko lepiej słyszę i odbieram koncert , ale także mogę pooglądać sprzęt a szczególnie instrumenty, a te robią na mnie wielkie wrażenie. Ogółem uważam koncert za udany, bo TSA nie zawiodło i pokazało , że Heavy Metal Świat  dalej trwa.
Na pamiątkę fotka z instagrama z opaską pozwalającą chodzić po terenie festiwalu ;)Przy okazji tej imprezy znowu się dowiedziałam, że ze mnie dzieciak, bo tradycyjnie mnie pytają o dowód, ale ja się urodziłam na początku lat 90'! Mam dwie dziesiątki na karku :P Zdjęcia "zdziełano" małą cyfrówką ;)
TSA - 51
TSA - Trzy zapałki
TSA List
TSA - Alien

piątek, 23 sierpnia 2013

Wakacyjne listy


Zazwyczaj z okazji nowego roku mamy mnóstwo postanowień. "Przestane przeklinać", "Schudnę" itd. Jednak ostatnio wręcz lawinowo zasypujemy siebie postanowieniami, a dokładniej celami na wakacje. Część osób już kończy przerwę w edukacji (bu hahahaha jestem studentką mam jeszcze miesiąc, zawsze chciałam tak powiedzieć :P) , a część w ogóle przerwy takowej nie miała z racji pracy. Zauważyłam, że czasem i ja ulegam takim postanowieniom. W sumie nie wiem dlaczego, może to kwestia swoistej "manii prześladowczej" w każdej gazecie na każdym blogu czy stronie , jest tysiące takich mini list co zrobić w wakacje. Robimy listy, listy książek, piosenek, filmów, rzeczy, ciuchów i tak bez końca. A gdzie spontaniczność? Oto moja próba zastosowania się do takiej "listy" powstałej po analizie wakacyjnych porad z czasopism i blogów.
Ćwiczenia i kondycja. to jest na pierwszym miejscu zawsze. Ćwicz, odchudzaj się !! Staram się, ale swoją fitness przygodę zaczęłam jeszcze zimą. Mam płytę Chodakowskiej, ale jakoś częściej robię 10minutów z Mel B. Czy to daje efekty? Pracuje już od dawna to widzę postęp, ale jedno lato poprzedzone "dietą coca cola McKaczor" i potem tak zakończone w trakcie którego zakatujemy się programami ćwiczeniowymi nic nie da. Trzeba chcieć ćwiczyć i czuć z tego przyjemność, albo widzieć w tym jakiś cel. Na sporej ilości blogów widzę wakacyjną manię sportu. Żadna ze mnie akrobatka, bo nogi powinny być całkiem prosto. Mam piersi na nosie, haha. Świeca sprawia, że napływa mi krew do głowy i wychodzą z niej głupie myśli. Mam jeszcze ciężarki do ćwiczeń. Za pewne wszyscy fitness trenerzy widząc tą fotke łapią się za głowę, bo wygląda jak bym miała zaraz się obalić, ale spokojnie jestem stabilna jak Microsoft na giełdzie ;) Weź nogi do góry i odpłyń ;)

 
Obejrzę całego youtuba!  Tego nie da się zrobić , niestety nawet nie wiem ile tam tysięcy (miliardów) filmików jest. Od lat próbuje to zrobić :P Mimo iż nie obejrzałam wszystkiego to mam parę swoich letnich odkryć, oczywiście muzycznych ;) Cóż czasem przypadkiem gubię się na youtubie, z filmiku na filmik jestem coraz dalej i trafiam  na różne dziwaczne kawałki. Najczęściej szukam tam piosenek do mojej serii "Postcards from Wonderland". Nie mam w zwyczaju przesłuchiwać całych dyskografii, bo nigdzie nie ma napisane jak dotąd, ze nie mogę lubić jednej piosenki i może jak mnie zainteresuje poznawać całą dyskografię, nie jestem w tedy gorszą fanką niż inni. To taki Depechowy terror trochę, bo to fani tego zespołu kojarzą się z nadmiernym dzieleniem ta fanów bardziej i mniej zaangażowanych. Serfowałam spontanicznie po youtubie , a czasem kierowałam się linkami od innych. Mam parę swoich odkryć tego lata, które poznałam na własną drogę Playlista u góry została nieco wzbogacona, ale niektóre już niedługo chyba pogłębię ją jeszcze bardziej. Zapraszam na moją prywatną imprezę:
 
Kolejny niedorzeczny plan, który wykonuję od przypadku do przypadku to listy książek. Wakacje te najdłuższe to 3 miesiące, więc 100 książek jest raczej średnio wykonalnym celem. Chyba, ze ktoś na prawdę szybko czyta, lub udaje, że czyta. My Polacy ogółem zbytnio zaczytanym narodem nie jesteśmy, trzeba aż było tak ostrego hasła "Nie czytasz nie idę z Tobą do łóżka" by coś się ruszyło. Nie jesteśmy i nie udawajmy na siłe, że jest inaczej. Listy książek są bardzo modne, przeczytam "Dziennik Bridget Jones" i Tolkiena , a na końcu "Zbrodnię i karę". Tak często wyglądają te listy. Moja na te wakacje wyglądała bardzo ładnie, bo jej wcale nie było :P Przeczytałam do końca "Ołowiany Świt" dozowałam go sobie, bo bardzo mi się podobał, nawet zrecenzowałam tu na blogu , a teraz czytam bardzo powoli "Nano", a po co mi lista książek? Śmiem watpić w to, że, każdy kto choć raz miał tak wielką listę przeczytał ją całą w 2-3 miesiące, chyba, że to były książki z samymi obrazkami, albo przez ten czas wyłączył się i żył powietrzem.
Przeplatanka odkryciem z youtube ;) Empire of the Sun przypomina mi o kolejnym elemencie wakacyjnych list, którego też nie robię ;P
Nie zmuszam się do oglądania całych sezonów seriali, które były modne a mi uciekły. Dlaczego ta piosenka mi to przypomniała? Z uwagi na film o takim tytule, który należy do panteonu filmów, które trzeba obejrzeć. Warto go zobaczyć , bo na pewno wzbogaci nas bardziej niż obejrzany w to lato cały sezon "Gotowych na wszystko" czy "Seksu w Wielkim Mieście", który próbowałam oglądąc z marnym skutkiem, nie wszystko co się podoba innym musi też mi. Po co mam sie męczyć w wakacje. Lista filmów jest moim zdaniem bardziej wykonalna od listy książek, ale tez musi ona mieć jakiś sens, nie 100 książek 200 filmów, bo tyle to ja nawet na filmwebie nie oceniłam. Mam swój plan co chce obejrzeć w te wakacje, ale czasem plany swoje a telewizja swoje ;)  Czasem zdarza się, ze odkryjemy jakiś film przypadkiem i wszystkie inne idą w odstawkę. Nie jestem recenzentką filmową (na razie kto wie ;) ) i na razie nie muszę koniecznie oglądać wszystkiego na szybko. Taką mikrolistę zarys filmów do obejrzenia ok, ale nie swoistą play liste męki na cały żywot.   
Kolejny przerywnik ;)
Na koniec to co lubię najbardziej czyli lista rzeczy do zrobienia!
W te lato: zakocham się , nauczę chińskiego, objadę całą planetę! Hmmm to takie top plany z gazet i blogów. Czy da się zakochać na siłę? Wszystko się da! Instant love w opakowaniu: zdjęcie, magiczny proszek i instrukcja. Chiński w 3 dni! Rejs dookoła świata. Trzeba mieć marzenia i również mam takie mniej i bardziej wykonalne, ale te parę tygodni na wszystko nie wystarczy. Co ja z planowanych rzeczy zrobiłam w te wakacje? Właściwie nie mam planów, zrobiłam jedne najważniejszy odpoczęłam, zastanowiłam się nad sobą, z tych pomniejszych napisałam kilka notek na bloga, zrobiłam parę rzeczy, kupiłam kilka fajnych ciuchów, ale wszystko to powstało spontanicznie.
nastrojowo kwiaciarnia w Szwecji
Według porad powinniśmy także zrobić miliony zdjęć. Osobiście wolę zrobić 10, ale takich interesujących. Odpoczynek powinien być spontaniczny, nic na siłę. Listy to symbol pracoholizmu, plany trzeba mieć, ale trzeba tez je umieć modyfikować.  Kształtujmy sami siebie , a nie zamykajmy się w listy. Wolę , gdy ktos mi coś poleci, a nie przekaże wielką listę, która pewnie sam nie zrealizował.   

czwartek, 25 lipca 2013

"Why does 1 + 1 make 2? "

Od roku 2006 słucham nałogowo Green Day. Nie jestem psychofanką, po prostu kiedyś w czasie choroby, w podstawówce jakoś często zdarzało mi się chorować, w tedy zobaczyłam pierwszy raz teledysk "American Idiot". Podobał mi się, nawet bardzo. Oczywiście to były czasy, gdy nie miałam jeszcze w domu internetu, a mój angielski był żaden, więc literka po literce przepisywałam nazwę zespołu i tytuł piosenki. Na własne szczęście i nieszczęście czytałam w tedy Bravo, a w nim czasem pojawiały się informacje o zespole, tak powstałą moja kolekcja wycinków z gazet na ich temat. Nikt ze znajomych za bardzo nie słuchał takiej muzyki, to były czasy Tokio Hotel i Blog 27. Green Day to już nie punk, to wiem i nie trzeba mi tego powtarzać wiele razy jak zwykli to robić niektórzy ;) O zespole napisano wiele, więc łatwo poznać ich z cioci wikipedi.    Od Green Day zaczęła się moja pasja zbierania płyt Cd, mam ich dość sporo i ciagle za mało :)
W tej chwili jestem dumną posiadaczką wszystkich studyjnych płyt i paru koncertówek.
A oto moja kolekcja:)
Od góry:
1. To nie do końca Green Day to ich projekt Foxboro Hot Tubs, grają rock w stylu lat 60', to ich Epka , wydali tylko to , innym takim projektem było The Network , ale nie udało mi się dostać tej płyty
2. Odnowiona pierwsza płyta Green Day "
1,039/Smoothed out happy hours" nie jest to właściwie typowo ich pierwsza płyta , a kompilacja z pierwszej twórczości, pierwszą płytą była "39 Smooth" wydana tylko w formie winylowej i jako kaseta. Moim marzeniem jest limitowana edycja w formie zielonej płyty winylowej :)
Drugi rząd od lewej:
1 i 2 to Imsomiac i Nimrod, które kupowałam sukcesywnie w sklepach płytowych w Zielonej Górze
3. Dostałam od przyjaciółki na mikołajki Dookie to jedna z bardziej lubianych przez mnie płyt . Miałam na plecaku naszywkę z okładką , jest na niej jedne z moich ulubionych kawałków "Basket case" :)
4. Kupiłam przez internet , była uzupełnieniem kolekcji i spełnieniem marzenia o pełnej dyskografii Green Day :)
Kolejny rzad od lewej:
1. Shenanigans to nie album a kompilacja , kupiłam ją w Kopenhadze na Strøget w tym sklepie jest chyba wszystko :)
2. Też kompilacja taka składanka dla leniwych, bo są na niej wszystkie największe hity Green Day, dobra by miec całosc w pigułce, to jedyne oficjalne The best of !!
3.Warning od niej jest tytuł bloga i motto, moja najukochańsza ich płyta, zamawiana i specjalnie sprowadzana, wraz z Dookie nie schodzą z mojej stałej playlisty
Obok w dużym pudełku nie oficjalne dvd zespołu , jest tu miedzy innymi słynny występ na Woodstock, gdzie Billie Joe rzucał się błotem z publicznością   
Kolejny rząd od lewej :
Wydanie specjalne "21st_Century_Breakdown" , dobra płyta , rock opera, wydanie specjalne dodatkowe zdjecia i teksty opatrzone są graffiti.
Potem dwie koncertówki obie to oficjalne wydawnictwa zespołu i album "American Idiot", który sprawił, ze zespół powrócił na scenę.
Ostatnie to trylogia, ale zapowiedziana jest już czwarta część :) Na zdjęciu nie ułożyłam swoich płyt w kolejności jak ukazywały sie na rynku, na półce są jednak zawsze ułożone w kolejności :) Moja filozofia to lepiej nie zjeść , a mieć płytę. Trochę pochwaliłam się swoją kolekcją, którą zbierała dość długo, bo nie zawsze wszystko można dostać tak od razu ;) Po co kupuje oryginały? Wiem dobrze, ze można dziś ściągnąć każdą piosenkę, ale nie da się poczuć tego samego ściągając utwór. Moment rozfoliowywania płyty, książeczka , zdobywanie egzemplarza po egzemplarzu. Poza tym jeżeli się coś na prawdę lubi to z czasem zapragnie się miec to własne i oryginalne :)  
The best Green Day:
Green Day - Basket Case
Green Day Christian's Inferno
Green Day - Holiday
Green Day - Warning
Green Day - Nightlife
Green Day- Misery
i wiele innych :)