wtorek, 9 lipca 2013

Sprzątanie i stolik "hand made" :)

Nie lubię sprzątać i nie będę udawała, że jest inaczej. Z resztą 90% kobiet też nie lubi, ale to nie poprawne politycznie się do tego przyznać. Ta moim zdaniem najgorsza "domowa tortura" może mieć liczne oblicza. Istnieje bardzo mały odsetek czynność związanych ze sprzątaniem, które wywołują cień uśmiechu na mojej twarzy.
Są to układanie czegoś kolorami czy segregowanie płyt oraz czynność , która nie wiem właściwie mnie cieszy, a mianowicie usuwanie osadu z herbaty z kubków czy ogólnie mycie czegoś tak by powoli pojawiał się na nich ślad dawnego piękna. Kubki szoruję solą i czuję się w tedy zwyciężczynią nad brudem. Za to nienawidzę ścierać kurze, układać pranie oraz różne rzeczy do szafy, bo w połowie stwierdzam, że jest ich za dużo , ale nic nie wyrzucę. Na mojej czarnej liście jest jeszcze odkurzanie.
Zawsze mówię, że zrobię wszystko, ale za to bym chętnie komuś zapłaciła. Z resztą jeżeli jakaś kobieta mówi, że lubi sprzątać to jest a.szalona, b.chce zdobyć faceta i kłamie, c. jedno i drugie, d.kłamie, e. ma takie hobby?! yyyyy ?! 
Dziś niestety zeszłam do jaskini piekieł czyli piwnicy, a raczej tajnego gumowego składzika , rzeczy albo wcale niekochanych, albo zbyt kochanych by się z nimi rozstać. Nie lubię piwnicy za to, że tam łączą się dwie moje znienawidzone czynności z kategorii sprzątanie: ścieranie kurzu i układanie rzeczy, których jest za dużo. Do tego takie wewnętrzne poczucie, a co jeśli tu jest pan pająk?
W czasie tej paskudnej zabawy znalazłam parę ciekawych rzeczy. Między innymi stolik, którego wiele lat nie widziałam. Nie ukrywam, że w akademiku stolik się bardzo przyda. Po co mam kupować nowy? Ten zrobił mój dziadek kiedyś dla mojej mamy. Kiedyś na dole był parkiet do tańca dla latek, co potem ze stolikiem było i czemu tam trafił nie pamiętam.
Przyda się owszem, ale nie da się tak od razu go wziąć do akademika. Kiedyś stał tez na nim kwiat w doniczce i powstała wielka nieciekawa plama .Do tego resztki moich naklejek to razem nie wyglądało dobrze.
Musiałam go trochę odczyścić na początek. Czym przykryłam plamę? Tu sprawdza się technika decupage, a do dekoracji wybrałam wielką baletnicę.
Czyszczenie zajęło mi troche, bo jak się okazało nóżki wcale nie są czarce, tylko złote, ale zaśniedziały od stania w piwnicy, trochę zabawy z gąbkami i ścierkami. Jednak brud na nóżkach nie puszczał tak szybko. Jak wspominałam usuwanie brudu to jedna z nielicznych czynności z pakietu sprzątanie, którą jakoś od biedy lubię. Do usuwania takich osadów dobra jest pasta do zębów najlepsza jest wybielająca. Metoda jest prosta nasmarować poczekać i powoli trochę puszcza.
Po "ogarnięciu" czas na dekorowanie. Na początek trzeba wyciąć baletnice z papieru ryżowego, by zrobić to dokładniej trzeba użyć specjalnego nożyka, to trochę pracy, ale nie może być widać białych krawędzi od obrazka, bo wtedy strasznie widać, że to naklejka , a chodzi o to by obrazek sprawiał wrażenie części deski. W trakcie okazało się, że sama baletnica nie pokryje całej plamy, więc musiałam dodać do tego kwiaty w tle za baletnicą. Na dolnej półce był jeszcze ślad po jakiejś szklance, więc również trzeba go było czymś zasłonić.
By rysunek lepiej się przyjął całość przetarłam parę razy papierem ściernym. Po ułożenie wszystkich elementów przykleiłam je klejem do decupage , a po wyschnięciu kilkoma warstwami lakieru błyszczącego. Osobiście wolę ten błyszczący, bo lubię jak dany mebel czy pudełko na biżuterię lekko błyszczy ;) Na dole obok główki baletnicy dodałam suszone kwiatki i jeszcze jedną mała baletnicę. Kwiatki wysuszyłam już  dawno, mam je od babci z ogródka, bo te gotowe do dekoracji często są bezpodstawnie dość drogie. Po co płacić aż tyle? W trakcie klejenia obrazek może nam się wydawać za ciemny, ale to efekt powodowany tym, ze obrazek nasiąka klejem, to efekt przejściowy, wszystko potem się wyrównuje, ale należy pamiętać, ze nie będzie idealnie taki jak zaraz po wycięciu i przyłożeniu, bo sam cel tej techniki to uzyskanie efektu wtopienia się obrazka w drewno. Użyłam papieru ryżowego, który jest nieco grubszy niż serwetki , których używa się tradycyjnie. Serwetki nie sprawdziły by się tutaj, ponieważ stolik jest dość cienkie, a one z racji tego ,że są dość ciemne wchłonęły by strasznie dużo kleju i obrazek był by bardzo ciemny i nie wyraźny. W czasie klejenia należy wszystko dokładnie przyciskać i wygładzać. Na koniec otrzymujemy taki oto efekt. Na stoliku spokojnie można postawić kubek z herbatą czy coś mokrego, bo obrazek jest pokryty bardzo dużą warstwą lakieru.
Tak oto stolik dostał drugą szansę :)

fot. mama, modelka niestety, bądź stety ja, a to ta klatka

Technika decupage jest przypisywana Francji, mimo iż według historii podobno pochodzi z Syberii, więc załączam kilka piosenek pochodzenia francuskiego ;) W samej Francji byłam tylko przejazdem jako dziecko, ale nadrobi się. Do tego sama tancerka kojarzy mi się z tym krajem, bo jako dziecko byłam zafascynowana jednym z numerów "Wielkich malarzy", gdzie prezentowany był znany z malowania baletnic Edgar_Degas.
Playlista:
Nouvelle Vague - Ever Fallen In Love
Amelie Soundtrack 1 - J'y suis jamais allé
Yann Tiersen - La Veillée
Edith Piaf-Milord
Nouvelle Vague - Dance with me
 Mogę na nim postawić swoją klatkę z ptakami i będzie całość tworzyła ciekawy klimat ;)
Tak wygląda cały arkusz papieru, który wykorzystałam klik

2 komentarze:

  1. Ten stoli dziadek Emilki a mój tato zrobił dla mnie w latach 70-dziesiatych ubiegłego wieku, bardzo go lubiłam. zabrałam go ze sobą kiedy wyprowadziłam się "na swoje",służył mi "wiernie". Potem dostała go ode mnie Emilka, po latach na chwilkę no na dłuższą chwilkę trafił do piwnicy , bo ja prawie niczego nie wyrzucam , szczególnie rzeczy z duszą . Bardzo się cieszę ,że dziś dostał "nowe życie' ...=)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładny stolik. Lubię meble z duszą.
    Ja zrobiłam sobie taki:
    http://szaraszatkownica.pl/?p=360

    OdpowiedzUsuń