Drogi pamiętniku ostatnio znowu widziałam za wiele i byłam w miejscu, gdzie podobno porządni ludzi nie bywają. Tym razem nic mi się nie podarło i nie musiałam wchodzi oknem, ale odkryłam miejsce o którym chyba właściciel zapomniał....
Tak naprawdę celem było co innego, ale cóż. Po długim spacerze przez działki, o przepraszam „Ogrody Rodzinne Przodownik" trafiłam w miejsce, które podobne jest do Zony. Bloki z wielkiej płyty niewidoczni ludzie, dziwne opuszczone budynki. Na wet na zdjęciach satelitarnych to miejsce wygląda jak po wybuchu słynnej „czwórki" i do tego ta wiecznie otwarta brama. Jest to zespół małych portierni i jedna mała hala produkcyjna. Całość znajduje się na ulicy Węglowej i tyle danych na temat położenia, bo każdy UE nigdy nie podaje dokładnych adresów. W środku prawdziwe skarby!! Kaseta VHS, porozbijane stare telefony, drewniane linijki, stare kalendarze i zegarek, który stanął na godzinie 9:05, a budzenie było planowane na 11 oraz skarbonka , a w niej grosz na szczęście. Gdy byłam tam wcześniej to wyobraź sobie to wszystko jeszcze było zamknięte, teraz w jednej z portierni chyba ktoś mieszka, bo było coś na wzór łóżka, a za budynkiem ludowa zabawa tj. ognisko ze starych dętek i innych wyrobów gumo podobnych. W hali produkcyjnej na ścianie ktoś namalował wielkiego misia, który patrzy na cały ten kram trochę jakby zdziwiony. Patrzył na mnie i pytał to ty jeszcze tu nie byłaś? Pamiętniku czemu ja tam trafiłam tak późno?
KIMI
Plany na kolejne wyprawy:
czas pokaże, co się trafi....
Więcej na: http://www.facebook.com/media/set/?set=a.303892176347585.65271.242379179165552&
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 kwietnia 2012
niedziela, 4 marca 2012
Agencja Mienia Wojskowego prezentuje.....
Pustostan! Przy ulicy Zdrojowej. Nazwa ciągu komunikacyjnego nie oddaje charakteru miejsca, bo chyba tylko ja tam bym mogła wypocząć. W środku oprócz kupy gruzu i śmieci. Znalazłam tradycyjnie stare dokumenty, bo po co wyrzucać, odkurzacz(?) i parasol. Obecność dwóch ostatnich nijak mi nie pasuje do celu powstania budynku. W portierni, a właściwie jej resztkach, drzewko wyrwane z korzeniami oraz komoda. ciekawe. W dalszej części do której weszłam oknem, uważając by nie wpaść do dziury, stoi jeszcze resztka maszynerii. Zmiękczarka do wody, tu również nie mam pewności, ale przypuszczam tak, ponieważ na ścianie wywieszony był cykl pracy takiego oto urządzenia. Dalej trochę rur, jakieś resztki pieca i pordzewiałe tabliczki ostrzegawcze, nawet niezła toaleta i jeszcze więcej rur. Na zewnątrz jeden komin na który nawet dało by się wejść i drugi rozebrany, a wszystko to można kupić. Cena wywoławcza to 45 500zł. Drogo? Hmmm to zależy, teoretycznie to budynek handlowo usługowy, chyba z tego można zrobić co najwyżej magazyny.
niedziela, 26 lutego 2012
Opuszczony ...
Minęło kilka miesięcy i dalej nie wiem co tam było. Nikt tego domu nie kupił i wcale sie tam nic nie poprawiło. Poprawiło to pojecie względne, bo jak dla mnie dom wygląda teraz ciekawiej, ale zwolennicy prostego wesołego świata, pewnie są nadal załamani, że taki oto pustostan nadal jest w naszym mieście i to jeszcze w centrum. Tak było niedawno: tak było . Teraz jak dla mnie jest ciekawiej. Co się miało zawalić już zawaliło , a w środku spotykają sie ludzie. Jak wszędzie , ja bym tam zrobiła knajpę, ogarnęło by sie troche, kilka wsporników, stoliki krzesła i nazwa "W opuszczonym". Ot taka piosenka nie wiem czy dobra na tło: Gary Moore - Empty Rooms & Air Traffic- Empty Spaces
Przy okazji zapraszam do wsparcia akcji :http://www.urbexersagainstvandalism.com/page.php
Jest to niestety bardzo duży problem nie tylko w Polsce, ale także na świecie. Pustostan to nie darmowy śmietnik, a nie nie pijacka melina. Wiele z tych pustostanów szybciej znalazło by nabywcę, gdyby nie to do czego doprowadzają je ludzi i pseudo exploringowcy, prawdziwy fan UE nigdy nie niszczy pustostanu! To jedno z pierwszych założeń tego sportu. Każdy, kto choć raz oglądał zdjęcia z ruin np. w Niemczech, zapewne zauważył, że tamtejsze pustostany są zniszczone przez czas, czasem graffiti, ale bardzo rzadko są tak zaśmiecone i zdewastowane jak nasze polskie. Pamiętaj to w jakim stanie zostawiasz to miejsce świadczy o Tobie! Strona akcji na Facebooku Urbexers Against Vandalism, ja już poparłam tą kampanie , a Ty?
Przy okazji zapraszam do wsparcia akcji :http://www.urbexersagainstvandalism.com/page.php
Jest to niestety bardzo duży problem nie tylko w Polsce, ale także na świecie. Pustostan to nie darmowy śmietnik, a nie nie pijacka melina. Wiele z tych pustostanów szybciej znalazło by nabywcę, gdyby nie to do czego doprowadzają je ludzi i pseudo exploringowcy, prawdziwy fan UE nigdy nie niszczy pustostanu! To jedno z pierwszych założeń tego sportu. Każdy, kto choć raz oglądał zdjęcia z ruin np. w Niemczech, zapewne zauważył, że tamtejsze pustostany są zniszczone przez czas, czasem graffiti, ale bardzo rzadko są tak zaśmiecone i zdewastowane jak nasze polskie. Pamiętaj to w jakim stanie zostawiasz to miejsce świadczy o Tobie! Strona akcji na Facebooku Urbexers Against Vandalism, ja już poparłam tą kampanie , a Ty?
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Magiczny dom
Opuszczony, samotny i magiczny. Mam zrytą fantazję i lubię fotomontaże. Przeważają tam koty i baletnice, a teraz mam jeszcze wronę, która wygląda prawie jak kruk. Różne są opinie na temat fotomontaży, jedni je kochają inni wyśmiewają. Tym razem zapraszam do magicznego domu.
Röyksopp - What Else Is There?
Röyksopp ft. Robyn - The Girl and the Robot
Röyksopp - What Else Is There?
Röyksopp ft. Robyn - The Girl and the Robot
niedziela, 11 grudnia 2011
Rozrywka i kultura czyli Lumelowski klub pracownika
Do tej wyprawy szykowałam się bardzo długo. Stary klub pracowniczy LUMEL'u od dawna stoi zaniedbany. Zakłady są w Zielonej Górze od roku 1953. Jak każdy zakład w tamtych czasach LUMEL także oferował swoim pracownikom oprócz socjalu także rozwój oświatowy i kulturalny. Zakłady przez lata ograniczały swoją powierzchnię, pozbyli się budynków na Dąbrowskiego, oraz klubu na Niepodległości. Zawsze chciałam zobaczyć jak wygląda produkcja w LUMEL'u, bo widziałam linie produkcyjna tylko na starych filmach. Zamiast fabryki zobaczyłam sobie od środka klub pracowniczy. Wewnątrz wiszą jeszcze zdjęcia. Do środka trzeba było wejść przez dziure w drzwiach, tak dziure, bo nie ma tak dobrze, żeby jeszcze od frontu było otwarte. Tradycyjnie schylamy się przy oknach, by nie było widać, że tam ktos jest. Oczywiście prywatna kwatera też znajduje sie w domu, na dole w piwnicy ktos mieszka na dziko. Z budynku udało mi sie uratować duże zdjęcie psa, bo jako jedyne wypadło z anty ramy i szkoda mi było czyjejś pracy, wywołać zdjęcie jest ciężko. Do tego klucz, może otworzy mi drzwi do szczęścia? W środku było raz ciemno raz jasno, wiec zdjęcia wyszły różnie, niektóre musiałam robić małą cyfrówke, bo ma podczerwień lub coś w tym stylu. W prawie każdym pokoju jest piec i tapety na ścianach, w niektórych nawet meble, gdyby nie grafitti, które raczej jest w tym wypadku wandalizmem , a nie sztuką to można by tam zamieszkać. Ciekawa jest piwnica, w której oprócz dziwnych instalacji wodno grzewczych znajdował sie pokój z wielkim napisem LUMEL. Na koniec trzeba było znowu wyjść przez dziure w drzwiach, bo samymi drzwiami było by za prosto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
_ShiftN.jpg)
.jpg)
.jpg)

























