czwartek, 5 listopada 2015

Powrót po wakacjach

Mam licencjat z mikrobiologii i wszędzie widzę zarazki. Robie magistra z mikrobiologii, by widzieć ich jeszcze więcej, a z technologii żywności by widzieć z czego zrobione jest to co lubie najbardziej i dlaczego jest takie niezdrowe. Taką formułkę powinnam sobie chyba wymalować na koszulce. Od tego roku zaczęłam dwa kierunki, a kto bogatemu zabroni (oba dzienne=bezpłatne). Po co? Nie znoszę tego pytania! To tak jakby pytać po co ktoś sie uczy pływać, skoro ludzie to zwierzęta lądowe. Lubie sie uczyć takie mam zboczenie. Cały październik poświęciłam na formalności i cieszenie sie jedynką (wreszcie :D) Mieszkam sama i wbrew temu co mogło by sie sadzić nie czuje się samotna. Każdy kto mieszkał na stancji lub w akademiku wie, że lokatorzy bywają różni i zazwyczaj ich się nie wybiera. Owszem rodziny też się nie wybiera, a mieszkanie z drugą połówką lub ukochanym zwierzakiem też może nie należeć do najmilszych. Jednak rodzinę znamy i wiemy na co kogo stać, zapraszamy ich sami do swojego świata lub wypraszamy, a lokatorów najczęściej wybiera nam administracja i są to całkiem obce osoby, które mają swoje przyzwyczajenie. Do tego nie zawsze są skłonne ustąpić. Nie można generalizować, bo trafiają się na prawdę spoko ludzie, jednak jeżeli mogę zapłacić za "chodzenie w piżamie cały dzień i rozkładanie się na cały pokój" to dlaczego nie.  :P Mieszkanie samemu ma sporo plusów i motywuje do walki o swoje lepsze jutro, bo z zasady człowiek przyzwyczaja się do lepszego i o to później walczy. Tyle z filozofii. Ostatnio bawiłam sie w wiele rzeczy między innymi robiłam sama sushi i dynie :) Do tego postanowiłam powrócić do w miare regularnego pisania bloga, bo chorowanie chorowaniem, ale życie sie toczy :)



2 komentarze: